15 czerwca 2016

Niewolnictwo istnieje! Jak pomóc ofiarom?

296377_gXif_IMG_1460_34Pomogli blisko 300 pokrzywdzonym, a dla ponad 20 tysięcy osób na terenie całej Kenii przeprowadzili warsztaty uświadamiające na temat zagrożenia, jakim jest handel ludźmi. Obecnie HAART Kenya, organizacja założona w Nairobi przez Polaka, Radosława Mainowskiego, stara się o wybudowanie schroniska dla kobiet i dzieci – najczęstszych ofiar procederu.

Zapewnienie bezpieczeństwa, pomoc medyczna, psychologiczna i prawna, umożliwienie zdobycia kwalifikacji zawodowych, oraz pomoc w odzyskaniu poczucia wartości i godności – temu służyć ma ośrodek który powstanie w Nairobi.

Malinowski, konsultant organizacji międzynarodowych ds. problemu, z handlem ludźmi zetknął się już wcześniej w Malawi i RPA.

– Ofiarę werbuje się poprzez fałszywą ofertę pracy, a następnie wykorzystuje. W przypadku młodych kobiet to przede wszystkim wyzysk seksualny. Proceder dotyka też mężczyzn wykorzystywanych do ciężkich prac, oraz dzieci, na których zarabia się ze sprzedaży narządów. Osoby, którym udaje się uciec, są wyniszczone psychicznie i fizycznie. Jako HAART pomogliśmy juz prawie 300 ofiarom – choć w paru drastycznych przypadkach pomoc ograniczyła się do opieki paliatywnej i pomocy rodzinie w organizacji pogrzebu ofiary.

Potrzebę wybudowania ośrodka uwidoczniła sytuacja z początku roku, kiedy dzięki staraniom organizacji HAART możliwy był powrót do Kenii 32 kobiet, zwerbowanych wcześniej, pod pozorem pracy, do Libii.

– Zostały tam wykorzystane. Po ich sprowadzeniu z powrotem do kraju musieliśmy znaleźć im schronienie. Był 24 grudnia – większość instytucji zamknięta. Znaleźliśmy schronisko, ale potraktowali to jako formę biznesu. Kobiety umieszczono w blaszanym baraku, żywiono bardzo źle, a my płaciliśmy za te warunki jak za dobry hotel – mówi Malinowski.

Schronisko HAART będzie pomagać za darmo, Jego powstanie uzależnione jest wyłącznie od wsparciu darczyńców. Kampania #Zbuduj FreeDOM  www.zbudujfreedom.pl w pierwszej fazie potrwa do końca roku 2015 r.

– Ofiary wymagają kompleksowej i zindywidualizowanej opieki. Z zasady każda ofiara po zgłoszeniu się i potwierdzeniu jej statusu wymaga testów medycznych, opieki psychologa, niekiedy pomocy prawnej. To często wymaga czasu, w trakcie którego osoba pokrzywdzona będzie pod fachową opieką w bezpiecznym miejscu

970x250 FreeDOM

HAART Kenya to organizacja pozarządowa założona w 2010 roku w celu walki z procederem handlu ludźmi w krajach Afryki. Działania HAART to przede wszystkim bezpośrednia pomoc ofiarom oraz kampanie społeczne, szkolenie uświadamiające, eventy zwracające uwagę na skalę problemu. Do chwili obecnej organizacja uratowała prawie 300 osób, przeprowadziła setki zajęć uświadamiających docierając do ponad 20 000 mieszkańców slumsów i terenów wiejskich, zorganizowała serię spotkań dla instytucji państwowych oraz pozarządowych. Działania HAART obejmują też wsparcie w zakresie pomocy medycznej, porad psychologicznych, transportu, szkoleń, opłacenia czesnego, doradztwa prawnego itd.  HAART jest członkiem sieci COATNET i licznych programów partnerskich z zakresu przeciwdziałania handlowi ludźmi, współpracuje z policją i organizacjami rządowymi, a także na zasadach formalnej umowy z komórkami „Justice and peace” archidiecezji Nairobi i diecezji Ngong.

Rozmowa z Radosławem Malinowskim, twórcą i dyrektorem HAART Kenya:

O współczesnym niewolnictwie i dlaczego warto pomóc w budowie schroniska.

003683_10200926643243761_62439162_o_34Agata Olejniczak: Na czym polega handel ludźmi?

Radosław Malinowski: Współczesny handel ludźmi przypomina dawne niewolnictwo. Przyszłą ofiarę pozyskuje się oferując jej fałszywą pracę, a następnie transportuje się do tzw. miejsca eksploatacji, by tu ją wykorzystać – najczęściej w formie pracy przymusowej, wyzysku seksualnego i pozyskania organów.

Typowa historia wygląda mniej więcej tak – znajomy proponuje pracę w hotelu w stolicy młodej dziewczynie z ubogiej, afrykańskiej wsi. Ta oczywiście się zgadza – pożycza pieniądze na podróż i obiecuje, że niedługo, gdy tylko otrzyma wynagrodzenie, prześle coś biednym rodzicom. W Nairobi okazuje się, że zamiast pracować jako pokojówka, musi spać z klientami hotelu, który tak naprawdę jest domem publicznym. Naturalnie, dziewczyna nie chce się zgodzić, ale po pierwsze nie ma pieniędzy, by się stamtąd wydostać, a po drugie – wie, że zobowiązała się pomóc rodzicom, a po trzecie – często jest do prostytucji zmuszana poprzez bicie.

Kogo przede wszystkim dotyka niewolnictwo XXI wieku?

Każdy może być sprzedany, ale ofiarami są przede wszystkim młode kobiety i dzieci.

Dlaczego właśnie oni?

Popyt na ich „usługi” jest największy. Kobiety zmuszane są do prostytucji czy do nieludzko ciężkich prac, np. w fabrykach, na plantacjach czy w gospodarstwach domowych (w tych ostatnich są traktowane jak rzeczy). Często muszą świadczyć kilka usług w jednym czasie, co doprowadza je do wycieńczenia. Dzieci nierzadko morduje się dla pozyskania organów, których wartość pieniężna na czarnym rynku jest ogromna. Takie osoby są też o wiele bardziej uległe. Osobną kategorią jest zmuszanie do małżeństwa oraz do żebrania.

Skala handlu ludźmi jest trudna do oszacowania. Czy jest Pan w stanie podać jakieś przybliżone liczby?

Ofiarami rocznie pada do 800 tysięcy osób w handlu międzynarodowym, a handel bez przekraczania granic państwowych zbiera żniwo nawet do kilku milionów ofiar rocznie (źródło: Globalny Raport Rządu USA o Handlu Ludźmi na rok 2007). Pozyskanie kompletnych danych statystycznych jest bardzo trudne – wciąż prowadzone są na ten temat badania, również przez organizację HAART. Obecnie mówi się o 27 milionach współczesnych niewolników. Według Międzynarodowej Organizacji Pracy na handlu ludźmi przestępcy dorabiają się ok. 150 miliardów dolarów rocznie (to największe, obok handlu narkotykami i bronią, źródło zarobków zorganizowanej przestępczości).

Z jakiego powodu te liczby są tak wysokie?

Ogromna skala problemu wynika przede wszystkim z niewiedzy. Oferta pracy wydaje się tak atrakcyjna, że trudno powstrzymać się przed skorzystaniem z niej. Oczywiście są też patologie na marginesie społecznym, kiedy ojciec świadomie sprzedaje córkę, by mieć pieniądze na piwo. To jeden z rodzajów współczesnego niewolnictwa.

Czy handel ludźmi wybiega również poza Afrykę?

Oczywiście. O tym globalny problemie mówi się już w kategoriach epidemii, tak przynajmniej nazywa to FBI. Handel żywym towarem dotyczy także Polski. Wielu naszych rodaków zwerbowało ofiary z Afryki. Np. para polskich turystów ściągnęła do Słupska dziewczynę napotkaną na plaży. Obiecali jej przyzwoitą pracę. Tymczasem w Polsce zamknęli ją w swoim domu publicznym i zmuszali do seksu. Ze względu na ciemny kolor skóry była atrakcją dla klientów. Inna historia mówi o kobiecie z Nigerii, która została zwerbowana do pracy w polskim klubie sportowym. Nie wiemy co konkretnie się z nią stało – znaleziono ją zmaltretowaną na śmietniku. Prawdopodobnie trafiła do domu publicznego dla sadystów. Polskie służby nie potrafiły się z nią porozumieć, więc umieszczono ją w środku dla deportacji. Na szczęście pracowała tam czarnoskóra siostra zakonna, która nawiązała z ofiarą kontakt.

Handel ludźmi jest karalny, np. w Kenii grozi za niego nawet dożywocie. Dlaczego mimo to w ostatnich latach nikt nie został skazany?

Służby odpowiedzialne za egzekwowanie prawa mają bardzo małe pojęcie o handlu ludźmi – policja, sądy i prokuratorzy nie są przeszkoleni w tym kierunku. Poza tym skazywanie za handel ludźmi nie należy do priorytetowych działań klasy rządzącej. Handlarze zarabiają na tym procederze ogromne pieniądze i są w stanie skorumpować organy ścigania. Wiele razy obserwowaliśmy takie sytuacje.

Organizacja HAART pomogła wielu ludziom wydostać się ze szponów niewolnictwa. Które przypadki handlu ludźmi zapamięta Pan do końca życia?

Dla zdrowia psychicznego staram się ich nie pamiętać. Na pewno trudno pozbyć się wspomnień o 16-letniej dziewczynie, która była wykorzystywana w tak okrutny sposób, że po wszystkim trzeba było usunąć jej narządy rodne. Nie mogła poradzić sobie ze swoją przeszłością i mimo pomocy psychologa popełniła samobójstwo.

Niestety straciliśmy wiele ofiar. O każdej z nich na pewno będziemy pamiętać.

Wiele osób udało się też uratować…

Tak. Niestety większość ofiar współczesnego niewolnictwa była maltretowana fizycznie i psychicznie. Niejednokrotnie cudem uniknęli śmierci. Ci, którym udało się uciec albo zostali uwolnieni i trafiają do HAART, potrzebują intensywnej terapii, natychmiastowej opieki medycznej, konsultacji prawnej, pomocy psychologicznej i wreszcie doradztwa zawodowego. Dlatego ma powstać FreeDOM – schronisko dla osób, którym odebrano wolność i przede wszystkim godność. Ośrodek, z pomocą specjalistów, ma im pomóc wrócić do normalnego życia.

Pomysł na powstanie FreeDOM zrodził się przy okazji historii ja z filmu.

Zdecydowanie. W 2014 roku z organizacją HAART skontaktowała się grupa kobiet z Libii. Ich historia to materiał na film. Miały być nauczycielkami, a zwerbowano je do pracy przymusowej, były również wykorzystywane seksualnie. Do tego w Libii wybuchła wojna, dlatego nie miały jak wrócić. Ludzie z którzy nam pmagali w Libii próbowali przewieźć je do Tunezji, ale zawrócono je z granicy. W międzyczasie jedna zmarła z wycieńczenia. Do Nairobi w opłakanym stanie trafiły 32 kobiety – jedna postradała zmysły, inna złamała nogę, ponieważ by uciec z miejsca niewoli musiała wyskoczyć z trzeciego piętra. Podczas tranzytu w Chartumie, nie wiadomo dlaczego, zostały aresztowane. Gdy dotarły do nas, musieliśmy je rozdysponować. Był 24 grudnia, wieczór, święta – większość instytucji była już zamknięta. W końcu znaleźliśmy schronisko, które pomaga w takich sytuacjach, ale dla nich to rodzaj biznesu. Kobiety umieszczono w blaszanym baraku, żywiono bardzo źle, a my płaciliśmy za te warunki jak za dobry hotel.

FreeDOM ma pomagać za darmo. Koszt budowy to około ponad 900 tys. złotych. Co zawiera się w tej cenie?

Zakup działki w Kenii, uzyskanie planu architektonicznego, budowa solidnego ogrodzenia, doprowadzanie wody, kanalizacji, prądu oraz budowa i profesjonalne wyposażenie samego schroniska. FreeDOM powstanie tylko i wyłącznie dzięki finansowemu wsparciu darczyńców. Docelowo przeznaczone będzie dla 30 osób z możliwością przyjęcia dodatkowych 20 osób w sytuacji wyjątkowej. Zgodnie z zaleceniami dla takich instytucji będzie miało ono pomieszczenia sypialne, salę rekreacyjną, salę do terapii indywidualnej i grupowej, jadalnię i pomieszczenia dla pracowników (gdyż prawo kenijskie wymaga całodobowej obecności pracownika społecznego). Wyposażone będzie również w pokój medyczny przeznaczony do zabiegów ratujących zdrowie i życie oraz w salę telewizyjną i pomieszczenie do przeprowadzania szkoleń zawodowych. Jestem głęboko przekonany, że FreeDOM zmieni życie na lepsze ogromnej liczby ludzi. Przede wszystkim pozwoli odzyskać godność, którą współczesne niewolnictwo odbiera natychmiastowo. Na szczęście nie na zawsze.

Zbuduj FreeDOM – to bardzo proste!
Moduł wpłat na oficjalnej stronie kampanii http://zbudujfreedom.pl

 zf1