6 kwietnia 2014

Dlaczego handel ludźmi

Pamiętam moment kiedy zetknąłem się z niewielką publikacją dotyczącą handlu ludźmi w południowej Afryce. Ktoś zlitował się nade mną i podrzucił coś do poczytania, kiedy złożony malarią leżałem śmiertelnie znużony i znudzony. Czytałem strona po stronie i przecierałem oczy ze zdumienia, że w XXI pierwszym wieku coś takiego ma prawo się wydarzyć.

details7

Oczywiście, nie byłem naiwnym ideowcem, który wierzy że wszystko na świecie zmierza ku dobremu, ale żeby historie żywcem wzięte z najczarniejszego okresu niewolnictwa, kiedy ludzie traktowali innych jak bydło? Jak produkt do użycia? I co najważniejsze – nie jakieś pojedyncze historie zniewolonych kobiet czy też oszukanych mężczyzn, ale dziesiątki tysięcy ludzkich istnień marnowanych dla zysku i egoizmu innych.

Ludzki nawóz.

Handel ludźmi jest jednym z najgorszych rodzajów w jaki można podeptać godność ludzką. W zasadzie nie ma chyba prawa człowieka które nie jest przez handlarzy naruszone. Ofiary są bite, oszukane, okradane, poniżane, gwałcone, a niekiedy i zabijane. Najgorsze jest poczucie bezsilności rodzące się z władzy jaką nad ofiarą rozciąga właściciel, brak nadziei i wstyd że tak ktoś dał się oszukać. Jedna z ofiar powiedziała mi kiedyś że bycie niewolnikiem to jak stąpanie bez latarki w mroku nocy – nic nie widzisz a całe skupienie jest skoncentrowane na tym żeby przetrwać. I ofiary próbują to właśnie robić – czekając właściwie nie wiadomo po co? Chyba nie na kolejny dzień eksploatacji, albo że ich właściciele się zlitują… A może po prostu czekają na nas – ludzi wolnych – którzy mają wolną wolę i środki by przyjść im z pomocą.

To pytanie nigdy nie daje mi spokoju. Choć Kenia jest moim trzecim krajem, w którym prowadzę kampanię abolicjną, to wracam często myślami do ofiar, które spotkałem, albo których historie słyszałem tak i w Zambii, jak i Malawi i RPA. Każde z nich utkwiło mi w pamięci i tam już chyba na zawsze pozostanie: Dzieci porwane do potrzeb pobrania organów w Malawi, dziewczyna z wielkiego domu publicznego w RPA, kobiety w Kenii, wracające z pracy niewolniczej w krajach Arabskich. I inni bezimienni, zasłyszani bohaterowie niewoli, za których los, ja – człowiek wolny się po prostu wstydzę.

I użyję moich możliwości wolnego człowieka, by przywrócić to pod, tawowe prawo – bycia wolnym – tym którym go brakuje.

Radosław Malinowski, HAART Kenya